Ile kosztuje prowadzenie kanału na YouTube.
Cena nie bierze się z liczby filmów. Bierze się z tego, ile z sześciu ról potrzebnych kanałowi bierze na siebie wykonawca i jak często kanał publikuje. Poniżej rozbicie kosztu na części i porównanie trzech dróg — z liczbami, które da się sprawdzić u źródła.
Z czego składa się koszt
Prowadzenie kanału YouTube to sześć osobnych ról: research tematów, scenariusz, produkcja, montaż, packaging i analiza wyników. Koszt zależy od tego, ile z nich pokrywa wykonawca, a ile zostaje po Waszej stronie — oraz od częstotliwości publikacji, bo to ona mnoży wszystko pozostałe. Dlatego oferta „dziesięć filmów w cenie" nie mówi nic o koszcie prowadzenia kanału: opisuje produkcję wideo, czyli jedną z sześciu ról. Kanał, który dostaje dziesięć filmów bez researchu popytu i bez analizy wyników, ma dziesięć filmów i zero powodów, żeby ktokolwiek je obejrzał.
Sześć rzeczy, za które płacicie
Research tematów. Sprawdzenie, czego ludzie w Waszej niszy już szukają, i odrzucenie pomysłów, które brzmią dobrze na spotkaniu, ale nie mają popytu. Ta rola decyduje o wyniku bardziej niż jakość zdjęć — najlepiej zmontowany materiał na temat, którego nikt nie szuka, nie ma szansy.
Scenariusz. Nie tekst do przeczytania z kartki, tylko konstrukcja: co w pierwszych pięciu sekundach, gdzie napięcie, kiedy pointa. Retencja rozstrzyga się w scenariuszu, a nie w montażu.
Produkcja. Nagranie — z hostem albo z lektorem. Tu leży największa różnica kosztowa między kanałem z twarzą a kanałem bez niej, bo dzień zdjęciowy z człowiekiem to inna organizacja niż nagranie lektorskie.
Montaż. Praca liczona w godzinach na minutę materiału, silnie zależna od formatu. Dynamiczny montaż z grafikami kosztuje wielokrotność montażu rozmowy do kamery.
Packaging. Tytuł i miniatura, czyli jedyne dwie rzeczy, które widz ocenia przed kliknięciem. Dobry packaging obejmuje też wymianę miniatury po kilku dniach słabej klikalności — bez tego materiał zostaje z pierwszą, nietrafioną wersją na zawsze.
Analiza. Czytanie retencji i korygowanie tego, co produkujecie dalej. To ta rola zamienia serię przypadkowych filmów w kanał, który uczy się na własnych danych.
Etat, zlecenia czy operator
Zespół u siebie. Sześć ról to sześć etatów, a przy medianach z wynagrodzenia.pl powiększonych o narzut składek pracodawcy komplet wychodzi w okolicach pięćdziesięciu pięciu tysięcy złotych miesięcznie. Pełne wyliczenie, rola po roli i z podaniem, które stawki są medianą, a które szacunkiem z ogłoszeń, mamy na stronie o ekonomii kanału. Ta droga zaczyna się opłacać dopiero przy kilkunastu materiałach miesięcznie — poniżej płacicie za gotowość, nie za pracę.
Zlecanie na sztuki. Elastyczne i pozornie tanie, dopóki nie policzy się rytmu. Przy średnich kosztach zleceń z Oferteo i wartościach projektów z Useme sam montaż przy jednym materiale tygodniowo potrafi przekroczyć trzydzieści kilka tysięcy miesięcznie. Druga wada jest poważniejsza od ceny: nikt nie odpowiada za całość, więc research i analiza po prostu nie mają właściciela.
Operator. Firma, która bierze wszystkie sześć ról i rozlicza się z oglądalności, a nie z liczby dowiezionych plików. Koszt jest wtedy jedną pozycją, a nie sześcioma, i zależy głównie od częstotliwości. Różne firmy podają w tym modelu różne widełki — część publikuje je wprost na stronach, część wycenia indywidualnie po briefie.
Co podnosi, a co obniża cenę
W górę pchają trzy rzeczy. Częstotliwość — dwa materiały tygodniowo zamiast jednego to nie podwojenie kosztu montażu, tylko podwojenie całego cyklu razem z researchem i packagingiem. Host, którego trzeba znaleźć na zewnątrz, sprawdzić przed kamerą i prowadzić przez kolejne nagrania. Oraz liczba kanałów dystrybucji, bo short-form na Instagram i Facebooka to osobna praca montażowa, a nie przycięcie tego samego pliku.
W dół działają dwie. Gotowa twarz po Waszej stronie — ktoś, kto zna temat i zgadza się stanąć przed kamerą raz w miesiącu, zdejmuje z rachunku cały casting. I dłuższy kontrakt, bo koszt wejścia w niszę, czyli research i pierwsze próby formatu, rozkłada się wtedy na więcej materiałów.
Jest też czynnik, o którym mało kto mówi: próg, poniżej którego kanał nie ma sensu ekonomicznego. Nie dlatego, że wykonawcy nie chce się mniejszych zleceń, tylko dlatego, że przy zbyt rzadkiej publikacji kanał nie osiąga rytmu, w którym algorytm zaczyna go pokazywać nowym ludziom. Kanał wrzucający materiał raz na trzy tygodnie nie przegrywa trochę — on nie istnieje.
Do czego to naprawdę porównać
Najczęstszy błąd przy ocenie oferty to porównywanie jej do kosztu jednego filmu. Kanał nie jest serią filmów — jest aktywem, które kumuluje się w czasie. Materiał sprzed roku wciąż zbiera wyświetlenia, bo ktoś właśnie teraz zadał wyszukiwarce pytanie, na które odpowiada. W naszej sieci mamy odcinki, które po roku nadal co miesiąc dokładają wyświetlenia — i to jest różnica między kanałem a kampanią, która kończy się w dniu, w którym przestajecie płacić.
Sensowniejsze porównanie to koszt pozyskania klienta z innych źródeł. Jeśli wiecie, ile kosztuje Was zapytanie z reklamy płatnej, macie punkt odniesienia — i po kilku miesiącach możecie porównać go ze śledzonym linkiem spod materiałów. To jedyna liczba, która łączy kanał z Waszym biznesem, i dlatego warto ją mieć od pierwszego dnia, a nie dopiero wtedy, gdy ktoś zapyta na spotkaniu budżetowym, po co to robimy.
Najczęstsze wątpliwości
Z czego składa się koszt prowadzenia kanału?
Z sześciu ról: researchu, scenariusza, produkcji, montażu, packagingu i analizy. Cena zależy od tego, ile z nich bierze wykonawca, i od częstotliwości publikacji.
Co podnosi cenę?
Częstotliwość, konieczność znalezienia i przygotowania hosta oraz liczba kanałów dystrybucji — short-form to osobna praca montażowa, nie przycięcie tego samego pliku.
Czy taniej zatrudnić montażystę na etat?
Tylko przy kilkunastu materiałach miesięcznie. Poniżej tego progu płacicie za gotowość, a montażysta i tak pokrywa jedną z sześciu ról.
Dlaczego nie wszyscy podają ceny na stronach?
Bo cena zależy od częstotliwości, hosta i dystrybucji, a te ustala się po briefie. Część firm podaje widełki i to uczciwe — odsiewa rozmowy, które i tak nie miałyby sensu.
Policzcie to na własnych liczbach.
Na stronie o ekonomii kanału zebraliśmy koszty wszystkich trzech dróg z podanymi źródłami. Bez naszej ceny — z liczbami, do których możecie porównać każdą ofertę.
Zobacz wyliczenia →