Jak mierzycie, czy to działa?

Trzema rzeczami naraz: zasięgiem, retencją i linkiem śledzącym — przy czym tylko trzecia mówi o pieniądzach.

Zasięg odpowiada na pytanie, czy materiał wychodzi poza Waszych subskrybentów. Kanał, który ogląda wyłącznie garstka stałych widzów, nie rośnie — algorytm musi zacząć pokazywać go ludziom, którzy o Was nie słyszeli. To jest pierwszy próg i widać go w podziale wyświetleń na źródła.

Retencja odpowiada, czy ludzie zostają do końca. To jedyna liczba, którą YouTube naprawdę nagradza: platforma zarabia na czasie oglądania, więc promuje to, co go generuje. Materiał z dobrą retencją dostaje kolejne szanse tygodniami. Materiał ze słabą znika, choćby miał najlepszą miniaturę.

Link śledzący pod każdym materiałem pokazuje, ilu ludzi przyszło do Was z konkretnego odcinka i z którego tematu. Ta liczba jest najważniejsza i to o niej rozmawiamy na przeglądzie, bo tylko ona łączy oglądalność z Waszym biznesem. Wyświetlenia bez tego są ciekawostką.

Czego nie mierzymy i nie będziemy udawać, że mierzymy: „wzrostu świadomości marki" bez badania, „zaangażowania" liczonego jako suma polubień i komentarzy, ani ekwiwalentu reklamowego, czyli liczby wymyślonej po to, żeby raport wyglądał lepiej.

Raport dostajecie co miesiąc, w tej samej formie od pierwszego. Można go zobaczyć przed startem.

Wypełnij brief