Dlaczego nie zatrudnić montażysty na etat?
Bo montażysta to jedna z sześciu ról, których potrzebuje kanał, a zatrudnienie jednej z nich nie rozwiązuje problemu, tylko przesuwa go o krok.
Kanał wymaga: eksperta od YouTube i algorytmu, który wie, dlaczego jeden materiał wychodzi poza subskrybentów, a drugi nie; specjalisty od automatyzacji, żeby powtarzalna robota nie zjadała ludzi; osoby od social mediów; montażysty; grafika od miniatur; oraz scenarzysty z researchem. Sześć etatów, żeby ruszyć — i to nie są etaty juniorskie, jeśli materiał ma konkurować z tym, co widz ogląda dla przyjemności.
Etatowy montażysta zmontuje, co mu dacie. Nie powie Wam, że temat nie miał szans, zanim zaczęliście, i nie przepisze miniatury po trzech dniach słabego wyniku, bo to nie jest jego rola ani jego kompetencja. Zostajecie z człowiekiem, który świetnie wykonuje jedną szóstą procesu, i z pięcioma szóstymi na własnej głowie.
Ile to realnie kosztuje, policzyliśmy osobno i pokazujemy z podanymi źródłami na stronie o ekonomii kanału — razem z drugą drogą, czyli zlecaniem wszystkiego na sztuki. Nie podajemy tam naszej ceny, tylko koszty alternatyw, żebyście mieli do czego porównać.
Policzcie to sami: brief pyta o budżet, a my odpowiadamy konkretną kwotą.
Wypełnij brief →